Cracovia wygrywa domowy mecz. Ostatnio takie stwierdzenie można było powiedzieć w październiku, a dokładniej (jak to obliczył redaktor Piotr Rzepecki z 365dniopiłce) 154 dni temu. Puszcza, mimo dobrego początku, z Krakowa wyjeżdża bez punktów i z kilkoma kontuzjami.
Trudne miłego początki
Wygłodniałe zwycięstwa „Pasy” dzisiejszy mecz zaczęły fatalnie. Przez pierwsze 30 minut podopieczni trenera Kroczka nie potrafili skleić żadnej składnej akcji. Puszcza wykorzystała niefrasobliwość rywali i w 16. minucie piłkę do siatki, po znakomitej akcji, wpakował Michalis Kosidis. Jak się okazało, był to jedyny pozytyw po stronie Żubrów w tym meczu.
„Motywacja” z trybun
Kibice Cracovii w pewnym momencie stwierdzili, że zakomunikują piłkarzom, jak bardzo nie podoba im się ich gra. Po magicznych słowach płynących z sektora D Cracovia ruszyła do przodu i zaczęła nękać Kevina Komara. Najpierw, po znakomitej szarży Otara Kakabadze koszmarnie spudłował David Olafsson, potem Ajdin Hasić oddał co prawda groźny, ale niecelny strzał. W przypadku Pasów zadziałało powiedzenie „do trzech razy sztuka”. W 44. minucie podanie z prawej strony od Jakuba Jugasa wykorzystał Otar Kakabadze (który tym razem skierował piłkę do właściwej bramki). Jednak to nie był ostatni gol w tej połowie. Cracovia, niczym wytrawny bokser, poszła za ciosem i w doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się Benjamin Kallman. Dla „Big Bena” było to już 15. trafienie w obecnych rozgrywkach.
Ajjjj(din) okazja!
W drugiej połowie Pasy wrzuciły 6. bieg. W 50. minucie debiutanckiego gola w naszej Ekstraklasie zaliczył Martin Minchev. Po 3. bramce drużyna z Krakowa zaczęła się bawić. Ajdin Hasić kilka razy „poczęstował rywali” popularnymi „siateczkami”. Otar Kakabadze i Filip Rózga prowadzili pojedynek na to, czyj drybling będzie bardziej spektakularny. Pomimo wielu okazji, wytworzonych przede wszystkim przez tych trzech graczy, bramek już nie zobaczyliśmy.
Trener Kroczek na konferencji prasowej nie ukrywał zadowolenia i zapowiedział walkę o jak najwyższe miejsce w ligowej tabeli. W Cracovii wróciła radość i nadzieja, zupełnie przeciwnie do sytuacji popularnych Żubrów.
Szpital w Puszczy
Trener Tułacz w przeciwieństwie do szkoleniowca Pasów nie był zadowolony. Porażka to jedno, ale przecież we wtorek Puszcza gra swój historyczny mecz, który może sprawić, że Żubry zagrają w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Na starcie z Pogonią Żubry nie dość, że będą przygotowywać się w kiepskich nastrojach, to jeszcze nie wiadomo, w jak dużej grupie. Tomasz Tułacz zdradził na konferencji pomeczowej, że wszystkie zmiany, które przeprowadził, wynikały z problemów zdrowotnych zawodników. Możliwe urazy Artura Craciuna, Dawida Abramowicza czy też Dawida Szymonowicza mogą poważnie skomplikować ustawienie defensywy Żubrów.
Trener Tułacz: „Sytuacja kadrowa wygląda katastrofalnie. Wszystkie zmiany były spowodowane kontuzjami”
No nie wygląda ciekawie sytuacja zdrowotna Żubrów przed meczem z Pogonią.#CRAPUN— Kacper Korpak (@Ekstra_Pasjonat) March 29, 2025
Mimo że Puszcza podejmuje Portowców u siebie, to taryfy ulgowej nie będzie. Pogoń, po ostatnim sezonie (pamiętny finał Pucharu Polski przegrany w ostatnich minutach z pierwszoligową Wisłą Kraków), chce za wszelką cenę zdobyć trofeum 2 maja w Warszawie. Biorąc pod uwagę dodatkowy fakt, że to w zasadzie jedyna szansa na europejskie puchary w przyszłym sezonie, pewne jest, że podopieczni trenera Kolendowicza w Niepołomicach dadzą z siebie 100%.
Bramki w meczu Cracovia – Puszcza Niepołomice (3-1)
16′ – Michalis Kosidis (Puszcza Niepołomice)
44′ – Otar Kakabadze (Cracovia)
45+4′ – Benjamin Källman (Cracovia)
50′ – Martin Minchev (Cracovia)
Fot. Arkadiusz Chuchła / Ekstraklasowe Przemyślenia