Kibic Widzewa to gatunek dość cierpliwy dla włodarzy swojego klubu. Widział wiele, i tyle samo przeżył. Rozumie więc, że nie należy cieszyć się nad wyraz, ani też szczególnie smucić. Jednak 28.03 przelał szalę… szczęścia? Podsumujmy dzisiejsze wydarzenia, wcielając się w kibica czerwono-biało-czerwonych.

Przyjaźń na lata

By wczuć się w klimat, opowiemy historię o wyimaginowanym kibicu Widzewa. Dajmy mu na imię Zbyszek. Dziś (tj. 28.03.2025), godzina 9:00, to jest ten dzień — wraca Ekstraklasa. Z nią wraca do gry Widzew. Każdy fan z czerwonej strony Łodzi nie może się wręcz doczekać. Ci szczęśliwcy, którzy jadą na to spotkanie, wybierają się na przedmeczowe zakupy do najbliższego marketu, by zrobić zapasy na drogę i godnie przywitać swoich przyjaciół z Chorzowa…

No właśnie – tu się zatrzymajmy. Parę dni wcześniej grupy kibicowskie Ruchu i Widzewa uzgodniły ze sobą to, że do Gliwic wybierają się razem. Po co? By świętować nadchodzące 20-lecie zgody pomiędzy tymi klubami! 16 kwietnia 2005 r. – to jest właśnie data formalnego zawarcia zgody, jednak fani obu ekip lubią się już znacznie dłużej. Dlatego dziś na Stadionie Miejskim w Gliwicach im. Piotra Wieczorka pojawiła się liczna grupa kibiców – zarówno ubranych na czerwono, jak i tych na niebiesko. Było ich tak wielu, że zajęli całą trybunę za bramką. Dodatkowo kibiców w szalikach Ruchu można było zobaczyć również na sektorach Piasta. Wspomniani kibice chorzowscy i łódzcy podczas spotkania świetnie się bawili, a ich doping był tak głośny, że zagłuszał doping miejscowy.

Jeżeli jesteście ciekawi historii zawarcia tej zgody, to zapraszamy na artykuł WidzewToMy – To już piętnaście lat zgody z Ruchem!

Wiatr nadchodzących zmian

Wróćmy jednak do naszej historii. Po owocnych zakupach kibic wraca do domu, gdy nagle zaczyna mu wibrować telefon. Podnosi go i zostaje ogłuszony powiadomieniami. X, Facebook itd. zawiesił mu cały telefon! Zdążył tylko zobaczyć godzinę – 11:40…

28.03.2025 roku godzina 11:30 przejdzie na zawsze do historii Widzewa. Większościowym udziałowcem klubu został Robert Dobrzycki, czyli polski miliarder i współwłaściciel Panattoni. Objął on 76,06% akcji spółki. Odkupił on część udziałów od Tomasza Stamirowskiego (który wciąż będzie posiadał 20,05% akcji) i dofinansował spółkę. O zamiarze kupna Widzewa przez Dobrzyckiego mówiło się już od dawna. Wreszcie do tego doszło i Widzew może zrobić krok naprzód z dużo większym kapitałem. Krążą już pogłoski, że na letnie okienko transferowe, dyrektor sportowy łodzian będzie miał do dyspozycji 4 miliony euro na wzmocnienia i dodatkowe 2 miliony na pensje. Jeżeli wszystko pójdzie po myśli Dobrzyckiego i samych kibiców Widzewa, klub może na stałe włączyć się w walkę – przynajmniej o europejskie puchary.

Kulminacja z happy endem

Przenieśmy się parę godzin do przodu w historii Zbyszka, a dokładnie do godziny 17:50. Zbigniew zadowolony i pełen energii nie może już doczekać się spotkania, które za 10 minut ma się odbyć. Dookoła niego pełno równie uśmiechniętych i znajomych twarzy. Ktoś obok rozmawia i wspomina „stary Widzew” z nutką nostalgii, ktoś stuka się plastikowymi kubkami z piwem, a jeszcze ktoś inny próbuje nauczyć się na szybko ślōnskiej godki od osób ubranych na niebiesko poznanych w cugu. I jest! Gryckiewicz gwiżdże po raz pierwszy, a Zbyszek modli się o to, by jego piłkarze nie popsuli mu tego dnia…

Przebudowa

No i nie popsuli, wręcz odwrotnie — postawili kropkę nad i. Jednak najpierw porozmawiajmy o ławce trenerskiej. Gdy drużynę objął Patryk Czubak, dostał trudne zadanie. W 3 mecze bowiem musiał przeobrazić ówcześnie najgorzej grającą i punktującą drużynę, na taką która będzie umieć się postawić mistrzowi Polski i zdobyć wreszcie jakieś punkty. Jak wiemy, to mu się udało! Tymczasowy trener wrócił do pełnienia swojej poprzedniej funkcji, czyli został asystentem nowego trenera — Željko Sopicia. Czemu o tym wspominam? Gdyż to trener Czubak był tym ogniwem, który dał drugie życie Widzewowi i rozpoczął w nim przemianę, którą Sopić musi dokończyć. A wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że tak właśnie będzie.

Wracając do meczu

Widzew zwyciężył w Gliwicach 2:0, po bramkach Frana Alvareza i Juljana Shehu. Widać było gołym okiem, że ten Widzew już jest jakiś taki inny. Co przez to chcę dać do zrozumienia? Drużyna wreszcie potrafiła grać skutecznie od własnej bramki i nie bała się strzelać z dystansu – i tak również można opisać bramkę Frana Alvareza.

Diamenty spotkania

Wspomniany wcześniej Hiszpan to pierwszy piłkarz, który już coś zyskał (poza bramką oczywiście) pod wodzą nowego trenera. To coś to jest wolność. Wcześniejszy Fran pod rządami Daniela Myśliwca musiał grać defensywny futbol. Miał być kreatorem gry. Jednak nawet największy laik piłki nożnej zauważyłby, że brakuje mu iskry. Nie zrozumcie mnie źle. Poza paroma wyjątkami (np. mecz w Białymstoku) wywiązywał się ze swojej roli dobrze. Fran Alvarez dał się poznać łódzkiemu i polskiemu kibicowi dzięki swoim bramkom. To dzięki nim zostanie zapamiętany. Wolność, o której wspomniałem, to jest właśnie możliwość oddawania strzałów z dystansu (która dziś zakończyła się bramką) i granie w ofensywie. Gol Frana na pewno zagości w plebiscycie bramki kolejki, à propos…

To do asysty kolejki możemy zaliczyć podanie Jakuba Sypka, gdzie posłał idealną piłkę na nogi Juljana Shehu, który nie mógł tego zmarnować.

Młody zawodnik już od kilku meczów pokazuje to, że jest w najlepszej formie chyba w całej swojej karierze. Jego liczby mówią same za siebie! Dziś również to pokazał i liczymy na to, że następnym razem również.

Trzecim i dla mnie chyba najistotniejszym piłkarzem w tym spotkaniu był Rafał Gikiewicz. Bramkarz przed spotkaniem był wielokrotnie (z resztą często słusznie) krytykowany za swoje błędy w poprzednich meczach. Sama statystyka wpuszczonych goli mówi wszystko. Nie ma pod tym względem na razie gorszych od Gikiego. Dziś zupełnie tego nie było widać. Gikiewicz bronił dostępu do siatki niczym rycerze pod Jasną Górą. Był najpewniejszym ogniwem defensywy Widzewa.

Podsumowanie

Podsumowując ten wywód o piłkarzach i trenerach. Dzisiejszymi wygranymi po tym spotkaniu są:

  • Željko Sopić – wygrany debiut (przymknijmy oko na tę żółtą kartkę),
  • Fran Alvarez – odzyskał wolność oraz iskrę, co zwieńczył bramką,
  • Jakub Sypek – ciągła tendencja zwyżkowa i asysta,
  • Juljan Shehu – niedawny debiut w reprezentacji Albanii i gol,
  • Rafał Gikiewicz – wspaniały występ i 0 z tyłu drugi raz z rzędu.

Korki od szampanów

Zbyszek właśnie siedzi w pociągu wracającym do Łodzi, a w przedziale obok słyszy dźwięk strzelających korków od szampanów. Sam jednak postanawia nie dołączać do braci po szalu. Pozwala sobie nawet na chwilę przemyśleń. Nie dziwi się, że świętują – w końcu Widzewek wygrał, 20-lecie przyjaźni zostało godnie uczczone, piłkarze zaczęli grać na miarę oczekiwań, a Dobrzycki wreszcie przejął klub, co może pójść nie tak…

No i dochodzimy do końca. Dzisiejszy dzień na pewno zostanie w pamięci fanów RTS-u na długo, lecz sam wstrzymałbym się z tymi szampanami. W tym roku mija 10 lat od upadku i reaktywacji. Jako kibica Widzewa, bardzo cieszy mnie fakt tego, że coś wreszcie zaczyna iść w dobrym kierunku. Jednak nie zapominajmy, że kiedyś też przyszedł do klubu bogaty właściciel i wiemy wszyscy doskonale, jak to się skończyło. Jeżeli jesteście za młodzi lub chcecie sobie przypomnieć drogę Widzewa od niebytu do teraźniejszej wersji – polecam książkę Bartłomieja Stańdo – „Widzew: Reaktywacja” lub artykuł mojego autorstwa – „Widzew Łódź, czyli od zera do przykładu dla innych”.

Nie popadajmy w hura optymizm i poczekajmy może na przyszły sezon. Zajmijmy się dzisiejszym Widzewem i na nim się skupmy. Wciąż ma on wiele braków, jeżeli chodzi o grę, a nowy trener potrzebuje czasu na ich korektę. Drużyna nie może pozwolić sobie na taką grę, jaką prezentowała w drugiej połowie. Piast bowiem usiadł na łodzianach i tylko „żyletkowy” spalony uratował czerwono-biało-czerwonych, przed walką do końca o dobry rezultat. I tym słodko-gorzkim akcentem chciałbym podziękować za dotrwanie do końca. Wszystkim czytelnikom życzę miłego dnia bądź wieczoru, a kibicom Widzewa, żeby ta droga, którą klub teraz kroczy była usłana różami, bo klub z taką historią na to zasługuje.

 

Fot. Rafał Milkowski / Ekstraklasowe Przemyślenia

Udostępnij

O autorze

Szef strony WWW, komentator w Radiu Przemyślenia, vloger i montażysta — człowiek od wszystkiego. Od dziecka kibic Widzewa i naszej cudownej Ekstraklasy, a w przerwie od piłki fan Formuły 1.